Warszawskie UFO. Dziennikarskie śledztwo nie z tego świata
Numer katalogowy
742734
Kategorie: Książki, reportaż, publicystyka
CZY JESTEŚCIE GOTOWI UWIERZYĆ?
„Warszawskie UFO” – miejskie śledztwo z przymrużeniem oka i kacem w tle.
Co byś zrobił, gdyby pewnego poranka twoja mama – całkiem na serio – powiedziała ci, że widziała kosmitę? Piotr Kędzierski zrobił to, co każdy dorosły, racjonalny mężczyzna zrobiłby w podobnej sytuacji: zadzwonił do ufologa, nalał sobie mocnej kawy i… zaczął pisać książkę.
„Warszawskie UFO” to nie tylko historia o domniemanym niezidentyfikowanym obiekcie latającym nad Wilanowem. To błyskotliwa, pełna absurdu i sentymentalnych tropów podróż w czasie i przestrzeni – przez dzieciństwo w PRL-u, warszawskie ulice, szkolne korytarze, domowe obiady i popołudnia spędzane przed kineskopowym telewizorem. To także opowieść o tym, jak nasze wspomnienia, lęki i fascynacje kształtują rzeczywistość – nawet jeśli momentami przypomina ona odcinek „Z Archiwum X”.
Kędzierski z charakterystycznym dla siebie luzem i autoironią prowadzi nas przez historię, w której humor przeplata się z refleksją, a absurdalne wydarzenia – z czułą obserwacją codzienności. Ta książka bawi, wzrusza, i zaskakuje, a przy tym stawia pytanie: czy to możliwe, że najdziwniejsze historie wcale nie dzieją się gdzieś daleko, tylko tu – w naszym własnym mieszkaniu, na osiedlu, w rodzinie… a może w naszej głowie?
„Warszawskie UFO” to literacki koktajl: trochę reportażu, trochę wspomnień, szczypta teorii spiskowych i dużo popkulturowych odniesień. Idealna lektura dla tych, którzy pamiętają zapach ciepłej kaszy z podstawówki, dźwięk przewijanej kasety VHS i pierwsze fascynacje nieznanym.
Fragment
– Piotrek, widziałam UFO. Wczoraj – mówi moja matka, Maria, siedząc przy swoim stoliku w mojej restauracji.To właściwie pierwsze, co od niej dzisiaj słyszę. Wcześniej tylko stwierdza mimochodem, że ja w tym czasie piłem, co jest – jak wszystko, co mówi Maria – prawdą.– Oj, mamo… Tabliczkę ci zrobiłem – mówię, pokazując świeży grawer, z nadzieją, że będąc na kacu, uniknę długiej litanii rzeczy, które powinniśmy tutaj jeszcze zmienić, wszystkiego tego, co Maria by zrobiła lepiej. Dopiero w tym momencie uświadamiam sobie, co moja mama mi właśnie przed chwilą powiedziała: że widziała… UFO?! Dopiero w tym momencie uświadamiam sobie, że jej twarz przy tym pobladła, a te oczy, które tak bardzo kocham, zaświeciły mocniej, że to jest news dnia właśnie wyświetlany na czerwonym pasku i nawet zwracanie mi uwagi nie jest w stanie go dłużej powstrzymać. Dopiero w tym momencie zauważam buzię naszej kelnerki i w moment już wiem, że ona już wie, że jestem ostatnią osobą w całej restauracji, która jeszcze nie wie, że Marysia widziała UFO. Wczoraj.– Mamusia poczeka.Wybiegam do kuchni. Kelnerzy i kuchnia na moje równie entuzjastyczne, co badawcze „cześć” odpowiedzieli tylko cichym, zdawkowym powitaniem wymamrotanym pod nosami. Nikt mi w oczy nie patrzy, każdy się zajmuje swoimi sprawami nieporównywalnie pilniej niż na co dzień i już wiem. Powiedziała im wszystkim – zwierzyła się, że widziała UFO. Wczoraj. Już wiem, co oni sobie tam wszyscy myślą – myślą tylko o tym, żeby nic niewłaściwego przy mnie nie pierdolnąć. Przecież to mamusia właściciela, mamusia Piotrusia. „No to cześć”. Moja mama widziała UFO. Wczoraj. Te kilka słów wybrzmiewało w całej restauracji tak długo, mocno i dosadnie jak monolog Szpakowskiego po meczu ze Słowenią w 2009 roku. Te trzy słowa były jak scena otwierająca w Szeregowcu Ryanie. I nie pozostało mi już nic innego, jak iść w to dalej – Normandia, plaża Omaha, lądowanie bez żadnej możliwości odwrotu. Przysiadam się więc z powrotem do mamy.– Widziałaś UFO, tak…[...]– Znasz jakiegoś ufologa, synuś? – pyta mama, przerywając sam już nie wiem, ile trwającą chwilę milczenia i potoki myśli zalewające moją skacowaną głowę z każdej możliwej strony.– Ha! Ja nie znam? Mamusiu, ja znam wszystkich. Prezydentów, premierów, ministrów, piłkarzy i artystów, rumpologa Kazimierza Olszewskiego i Rolanda, co rozdaje ulotki, cały ZIP Skład i Krzysztofa Rutkowskiego. Ufologa też znam!
„Warszawskie UFO” – miejskie śledztwo z przymrużeniem oka i kacem w tle.
Co byś zrobił, gdyby pewnego poranka twoja mama – całkiem na serio – powiedziała ci, że widziała kosmitę? Piotr Kędzierski zrobił to, co każdy dorosły, racjonalny mężczyzna zrobiłby w podobnej sytuacji: zadzwonił do ufologa, nalał sobie mocnej kawy i… zaczął pisać książkę.
„Warszawskie UFO” to nie tylko historia o domniemanym niezidentyfikowanym obiekcie latającym nad Wilanowem. To błyskotliwa, pełna absurdu i sentymentalnych tropów podróż w czasie i przestrzeni – przez dzieciństwo w PRL-u, warszawskie ulice, szkolne korytarze, domowe obiady i popołudnia spędzane przed kineskopowym telewizorem. To także opowieść o tym, jak nasze wspomnienia, lęki i fascynacje kształtują rzeczywistość – nawet jeśli momentami przypomina ona odcinek „Z Archiwum X”.
Kędzierski z charakterystycznym dla siebie luzem i autoironią prowadzi nas przez historię, w której humor przeplata się z refleksją, a absurdalne wydarzenia – z czułą obserwacją codzienności. Ta książka bawi, wzrusza, i zaskakuje, a przy tym stawia pytanie: czy to możliwe, że najdziwniejsze historie wcale nie dzieją się gdzieś daleko, tylko tu – w naszym własnym mieszkaniu, na osiedlu, w rodzinie… a może w naszej głowie?
„Warszawskie UFO” to literacki koktajl: trochę reportażu, trochę wspomnień, szczypta teorii spiskowych i dużo popkulturowych odniesień. Idealna lektura dla tych, którzy pamiętają zapach ciepłej kaszy z podstawówki, dźwięk przewijanej kasety VHS i pierwsze fascynacje nieznanym.
Fragment
– Piotrek, widziałam UFO. Wczoraj – mówi moja matka, Maria, siedząc przy swoim stoliku w mojej restauracji.To właściwie pierwsze, co od niej dzisiaj słyszę. Wcześniej tylko stwierdza mimochodem, że ja w tym czasie piłem, co jest – jak wszystko, co mówi Maria – prawdą.– Oj, mamo… Tabliczkę ci zrobiłem – mówię, pokazując świeży grawer, z nadzieją, że będąc na kacu, uniknę długiej litanii rzeczy, które powinniśmy tutaj jeszcze zmienić, wszystkiego tego, co Maria by zrobiła lepiej. Dopiero w tym momencie uświadamiam sobie, co moja mama mi właśnie przed chwilą powiedziała: że widziała… UFO?! Dopiero w tym momencie uświadamiam sobie, że jej twarz przy tym pobladła, a te oczy, które tak bardzo kocham, zaświeciły mocniej, że to jest news dnia właśnie wyświetlany na czerwonym pasku i nawet zwracanie mi uwagi nie jest w stanie go dłużej powstrzymać. Dopiero w tym momencie zauważam buzię naszej kelnerki i w moment już wiem, że ona już wie, że jestem ostatnią osobą w całej restauracji, która jeszcze nie wie, że Marysia widziała UFO. Wczoraj.– Mamusia poczeka.Wybiegam do kuchni. Kelnerzy i kuchnia na moje równie entuzjastyczne, co badawcze „cześć” odpowiedzieli tylko cichym, zdawkowym powitaniem wymamrotanym pod nosami. Nikt mi w oczy nie patrzy, każdy się zajmuje swoimi sprawami nieporównywalnie pilniej niż na co dzień i już wiem. Powiedziała im wszystkim – zwierzyła się, że widziała UFO. Wczoraj. Już wiem, co oni sobie tam wszyscy myślą – myślą tylko o tym, żeby nic niewłaściwego przy mnie nie pierdolnąć. Przecież to mamusia właściciela, mamusia Piotrusia. „No to cześć”. Moja mama widziała UFO. Wczoraj. Te kilka słów wybrzmiewało w całej restauracji tak długo, mocno i dosadnie jak monolog Szpakowskiego po meczu ze Słowenią w 2009 roku. Te trzy słowa były jak scena otwierająca w Szeregowcu Ryanie. I nie pozostało mi już nic innego, jak iść w to dalej – Normandia, plaża Omaha, lądowanie bez żadnej możliwości odwrotu. Przysiadam się więc z powrotem do mamy.– Widziałaś UFO, tak…[...]– Znasz jakiegoś ufologa, synuś? – pyta mama, przerywając sam już nie wiem, ile trwającą chwilę milczenia i potoki myśli zalewające moją skacowaną głowę z każdej możliwej strony.– Ha! Ja nie znam? Mamusiu, ja znam wszystkich. Prezydentów, premierów, ministrów, piłkarzy i artystów, rumpologa Kazimierza Olszewskiego i Rolanda, co rozdaje ulotki, cały ZIP Skład i Krzysztofa Rutkowskiego. Ufologa też znam!
| Cena det. | 59,90 zł |
|---|---|
| Data wydania | 2025-10-31 |
| Rok wydania | 2025 |
| Autor | Piotr Kędzierski |
| Wydawca | newhomers |
| Liczba stron | 560 |
| Oprawa | Miękka |
| Druk | cz.-b. |
| EAN | 9788368344141 |
| Numer katalogowy | 742734 |
Dostępność
- Podana przy każdym produkcie „Dostępność” oznacza czas potrzebny do skompletowania zamówienia zawierającego dany produkt i wysłania go z magazynu. W tym przypadku dostępność nie oznacza więc przewidzianego dla danego sposobu wysyłki czasu dostawy, np. czasu potrzebnego kurierowi na dostarczenie paczki pod wskazany adres lub do punktu odbioru.
- Przykładowo „Dostępność: 1 dzień roboczy” oznacza, że dany produkt jest dostępny w naszym magazynie i zostanie wysłany do klienta w kolejnym dniu roboczym od daty złożenia zamówienia.
W przypadku produktów z dłuższym czasem dostępności oczekujemy na dostawę towaru.
- Warto pamiętać, że zamówienie zawierające produkty z różnym czasem dostępności zostanie wysłane z magazynu w terminie najdalszym z podanych. Jeżeli zależy Państwu na szybkiej realizacji zamówienia, rekomendujemy wybór produktów z najkrótszym czasem dostępności.
Przedsprzedaż
W przypadku przedsprzedaży, czyli produktów, które mają premierę w przyszłości, podana przy produkcie data wydania ma charakter orientacyjny i może jeszcze ulec zmianie. Prosimy o uwzględnienie tego przy składaniu zamówienia.











